Błędy w MLM. Który z nich popełniłeś?

Wokół MLM narosło sporo mitów i negatywnej energii, a przecież to nic innego, jak biznes. Owszem, dość specyficzny, ale mimo wszystko biznes – o czym często zapominają nawet osoby, które wkraczają w świat marketingu sieciowego. I popełniają w nim pomyłki, których w tradycyjnej działalności pewnie by uniknęły. Bierzemy pod lupę błędy w MLM.

Błędy w MLM - blog o MLM, marketing sieciowy, network marketing, multilevel marketing, marketing wielopoziomowyPraca w marketingu sieciowym pod wieloma względami nie różni się od prowadzenia klasycznej firmy. W obu przypadkach potrzebny jest dobry plan i jego odpowiednie wykonanie, wiedza i postawa otwartości. Proste? Tylko w teorii. W praktyce błędy w MLM pojawiają się wśród początkujących dystrybutorów nagminnie – często zniechęcając ich do dalszego działania.

Tych pomyłek można uniknąć. Kluczową rolę odgrywa tu lider, bo to jego zadaniem jest udzielnie „nowemu” wszelkiego możliwego wsparcia już na starcie. Jeśli chcecie więc mieć skuteczne struktury, pomóżcie swoim dystrybutorom ustrzec się przed kilkoma poważnymi błędami.

Błąd 1: przesadny entuzjazm oparty wyłącznie o wyobrażenie szybkich pieniędzy

Siłą wielu networkerów jest entuzjazm, którym zarażają w trakcie prezentacji biznesu. Dzięki niemu wszystko wydaje się łatwe. „Wprowadź do struktury TYLKO sześć osób, pomóż każdej z nich wprowadzić kolejne sześć i voila, już stoisz u progu wolności finansowej!” – jak trudne to może być, skoro da się zawrzeć w jednym zdaniu? Ano trudne. Na mityczną wolność finansową pracuje się latami, nawet w MLM, a zarekrutowanie choćby i setki osób nie jest do niej drogą.

Prawdziwe sukcesy w network marketingu odnoszą ci, którzy stają się liderami: uczą, inspirują, pomagają. Tymczasem wielu początkujących dystrybutorów nabiera błędnego przekonania, że by posypały się prowizje, wystarczy wpisać kilka osób. Gdyby to rzeczywiście było takie proste, marketing wielopoziomowy stałby się najpopularniejszą branżą na świecie!

Błąd 2: nieznajomość produktu i brak związanego z nim entuzjazmu

Znamy wielu networkerów odnoszących sukcesy. Są z różnych firm, mają różne doświadczenia, ale łączy ich jedno: kochają to, co sprzedają. Regularnie używają swoich produktów czy usług i kupowaliby je nawet wtedy, gdyby nie mieli możliwości zarabiania dzięki nim. Dużą częścią ich powodzenia jest umiejętność dzielenia się tym entuzjazmem i wiedzą produktową.

Niestety gros osób skuszonych wizją szybkiego zysku (patrz: błąd 1) ma produkt, mówić kolokwialnie, w nosie. Ani go nie stosują, ani nie mają o nim eksperckiej wiedzy. W konsekwencji nie potrafią go sprzedać, a ich sieć nie zyskuje niezbędnej podstawy. Taki dystrybutor nie odniesie sukcesu. Nie przyczyni się także, siłą rzeczy, do sukcesu swojego lidera. Z dokładnie odwrotnego powodu wielu najlepszych networkerów wywodzi się właśnie z sieci konsumenckiej – poznali i pokochali produkty, dlatego chcieli się dzielić nimi ze światem.

Błąd 3: szukanie współpracowników tylko w gronie znajomych i rodziny

W tym obszarze nawet najlepsze firmy MLM popełniają czasem błąd, niejako przymuszając początkujących dystrybutorów do zrobienia słynnej listy – spisania 100 osób, którym „nowy” ma zaproponować produkt albo biznes.

Problem polega na tym, że wśród tych 100 kontaktów zdecydowana większość będzie bardzo przypadkowa. I odmówi. Co prawda odmowa jest naturalnym zjawiskiem, ale w takim stężeniu – i to na samym początku networkowej drogi – może okazać się gwoździem do przysłowiowej trumny.

Tworząc tradycyjny biznes, zawsze zaczynamy od określenia grupy docelowej. Rozumiemy, że nie każdy jest prospektem. Dlaczego więc w MLM robimy odwrotne założenia? Najlepsi liderzy mają w swoich strukturach członków rodziny i przyjaciół, ale zdecydowaną większość współpracowników stanowią ludzie całkowicie obcy. Co więcej, często to właśnie sukcesy tych „ludzi z zewnątrz” zachęcają bliskich, żeby też spróbować swoich sił w networku.

Zamiast więc martwić się listą czy werbować jak leci, lepiej zastanowić się nad swoją optymalną grupą odbiorców i to w nią celować. To prostsze, wbrew pozorom szybsze i nie grozi utratą znajomych.

Błąd 4: brak lub nieprawidłowy follow up

Bardzo ważnym elementem rozbudowy struktur jest tzw. follow up, czyli ponawianie kontaktu z prospectami. Uwaga! Nie chodzi o notoryczne nagabywanie osób, które zdecydowanie odmówiły współpracy. Skuteczny follow up polega na wyczuciu.

Początkujący dystrybutorzy albo całkowicie zapominają o tym elemencie, albo przeprowadzają go nieprawidłowo. A trzeba po prostu pamiętać, że większość klientów nie decyduje się na zakup przy pierwszej okazji. Potrzebują czasu, żeby pomyśleć, poszperać w Internecie, czasami brakuje im w danej chwili pieniędzy – to nie znaczy, że mówią definitywne “nie”. Do takich kontaktów warto wrócić, a najlepiej opracować sobie jasny plan follow upu.

Jeżeli po prezentacji dana osoba nie jest jeszcze gotowa na finalizację, umówmy się z nią na telefon za kilka dni. Jeśli po tym czasie dalej nie podejmie decyzji, zapytajmy czy możemy dodać ją np. do swojej listy mailingowej. Dzięki temu szanse na powodzenie w przyszłości znacznie wzrosną. Gdy natomiast prospect jasno daje do zrozumienia, że nie jest zainteresowany, odpuśćmy. Szkoda czasu i energii.

Błąd 5: niekorzystanie ze sprawdzonych metod

Jakkolwiek duży nacisk na tworzenie listy 100 osób daje często niewymierne efekty, tak i próby nowatorstwa w wykonaniu początkujących nie są szczególnie sensowne. A zdarza się nagminnie, że bardziej kreatywni dystrybutorzy już na starcie usiłują wymyślić na nowo koło. Robią to przeważnie po to, by uniknąć wykonywania bardziej wymagających zadań, jak obdzwanianie prospectów. Rezulat? Mierny.

Lepiej porozmawiać z osobami, które już osiągnęły sukcesy w danej firmie, i z nich czerpać przykład. Nie bez powodu duplikacja nazywana jest największą siłą MLM. Skuteczny sposób na sukces już istnieje – trzeba go tylko zastosować.

Błąd 6: nieznajomość umowy i planu marketingowego

Błędy w MLM - blog o MLM, marketing sieciowy, network marketing, multilevel marketing, marketing wielopoziomowyZaskakujące, jak wiele osób wkracza do MLM nie wiedząc, na co się piszą. Przystępują do firmy nie rozumiejąc planu marketingowego, bo… nawet go nie czytają. Bazują tylko na tym, co powie im wprowadzający lider. O ile jednak przekazuje on zazwyczaj najważniejsze informacje, o tyle wszystkie szczegóły zawarte są w firmowych dokumentach.

Niestety, właśnie dzięki takiemu – nie bójmy się tego powiedzieć – niechlujstwu, marketing sieciowy zmaga się ze złą opinią. Bo jak człowiek nie doczyta, że ma wobec firmy jakieś obowiązki, albo że musi spełnić pewne warunki, albo że polityka organizacji zakłada to i tamto, to gdy przychodzi co do czego, jest zdziwiony. I potem narzeka, wylewa swój żal w Internecie, rzuca oskarżeniami… a wystarczyłoby, gdyby zapoznał się z dokumentami, które podpisuje.

Te błędy w MLM dotyczą przede wszystkim początkujących dystrybutorów. Czasami wpadki przytrafiają się jednak nawet doświadczonym liderom… i dobrze! To właśnie na błędach najlepiej się uczymy – o ile potrafimy wyciągnąć z nich wnioski. Jakich pomyłek nie udało Wam się uniknąć?

Powiązane artykuły

Zastaw komentarz