Dzieci nigdy nie były dla mnie wymówką. Wywiad z liderem – Renata Chabasińska

Marketing sieciowy może być pełnoetatową karierą – ale nie musi. Renata Chabasińska udowadnia, że nawet będąc aktywną zawodowo mamą, da się osiągnąć sukces w MLM. Pracuje jako dietetyk, wychowuje trójkę urwisów i zarządza liczącą prawie 200 osób strukturą w Forever Living Products. Można? Można!

Blog o MLM: Jak zaczęła się Twoja przygoda z MLM?

Renata Chabasińska: Kiedyś, jako młoda dziewczyna, współpracowałam z firmą Avon, ale jedynie jako konsument i nie wiedziałam, że jest coś takiego jak system MLM. Jeśli chodzi o Forever, to tu historia jest już zupełnie inna. Trafiła do mnie dziewczyna ze „światka dietetycznego”, tak jak ja doradca żywieniowy i trener. Zadzwoniła z ofertą produktową, wtedy jeszcze nie wspominała o biznesie. Zaproponowała mi program oczyszczający, a że w Internecie już huczało o C9 i to w negatywnym świetle, postanowiłam zamówić, spróbować, zobaczyć i dopiero się na ten temat wypowiadać.

Wtedy nawet nie chciałam się rejestrować, dokonałam zakupu jako klient. Produkt przyszedł, zaczęłam go stosować i naprawdę mi się spodobał. Po jakimś czasie znowu zadzwoniła do mnie ta dziewczyna, Kasia, tym razem już z propozycją biznesową – ale miałam wówczas gorący okres w mojej innej pracy i stwierdziłam, że to absolutnie nie jest dobry moment, żeby się za to zabierać.

Aloes piłam dalej, polecałam go moim klientom, którzy kupowali u dystrybutorki z Włocławka. Tak było przez pół roku. W międzyczasie zaczęłam jednak obserwować działania mojej przyszłej sponsorki Kasi na Facebooku i widziałam, że fajnie się jej to kręci, widziałam awanse, programy samochodowe – i podobało mi się, chociaż nie miałam pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi, bo nie dałam sobie szansy poznać tej możliwości.

Ziarnko ciekawości zostało zasiane.

Zaczęłam się interesować tym, jak to wygląda. Nawet nie zawracałam Kasi głowy, tylko poszperałam sobie trochę w Internecie, popatrzyłam na opinie innych osób i w swoje 30. urodziny kupiłam sobie w prezencie pakiet Forever, uprawniający do 35% zniżki. To było w 2016 roku. Pomyślałam, że moi klienci dzięki temu będą mieli aloes na miejscu – w zamyśle chciałam pracować na tych produktach detalicznie. Miałam plan, żeby po prostu zarobić 1000 zł na opłacenie ZUS-u.

Paczka przyszła do mnie już po nowym roku. Zaczęłam od proponowania produktów tym klientom, którzy już wcześniej kupowali aloes z mojego polecenia. Obdzwoniłam znajomych, polecałam to, co sama przetestowałam… i w jeden dzień uzbierałam zamówienie o wartości około 4 tysięcy złotych. Po pierwszym pozytywnym zaskoczeniu pomyślałam: przecież na takim detalu nie da się zbudować fajnego biznesu. To będzie tylko dodatkowa harówka – latanie z produktami, katalogiem to nie dla mnie, bo realnie nie mam na to czasu. Zaczęłam zastanawiać się nad budowaniem struktur.

Rozmawiałam dużo z moją sponsorką i postanowiłyśmy, że wchodzę w to! Na początku prowadziłyśmy spotkania „na 3” i dużo korzystałam z pomocy Kasi. W ten sposób pozyskałam moją pierwszą partnerkę biznesową. Tak więc naprawdę działam w Forever od stycznia 2017 roku.

I bardzo szybko wspięłaś się po szczeblach planu marketingowego.

Zaczynałam na poziomie Asystenta Supervisora, który ma dożywotnią zniżkę 35% na produkty – to zresztą było dla mnie bardzo istotne przy podjęciu decyzji. Już w styczniu, czyli w tym pierwszym miesiącu mojej działalności, weszłam na kolejny poziom, czyli Supervisor. Musiałam mieć plus minus 25 tysięcy obrotu i zrobiłam to z górką, bo wypracowałam ponad 30. W lutym znowu awansowałam na Asystenta Managera – tu jest obrót 75 tysięcy w dwóch przyległych miesiącach – wyrabiając ponad 50 tysięcy obrotu.

W marcu, czyli w trzecim miesiącu mojej działalności w Forever, zostałam Managerem. To najwyższy poziom w pierwszym planie marketingowym firmy, wymagający obrotu wysokości 120 tysięcy w dwóch przyległych miesiącach, a zarazem dający zniżkę 48%. Łącznie był to u mnie obrót za ponad 180 000 zł.

Ogromny sukces.

Tak. Zbudowałam fajną strukturę. Już w styczniu miałam 3-4 osoby pracujące biznesowo, reszta to byli po prostu zarejestrowani klienci ze zniżką 15%. Tacy klienci samodzielnie robią sobie zakupy, a ja uzyskuję prowizję w wysokości różnicy między moją zniżką a ich, czyli aktualnie 33%.

Samemu jednak ciężko, nawet z dużą bazą klientów, zrobić tak wysokie obroty miesięczne. Tu liczy się praca zespołowa. W mojej strukturze miałam na dobrą sprawę 2 kluczowe osoby w pierwszej linii, które tak jak ja zdecydowały się budować biznes.

A jak to wygląda dziś?

Tych osób kluczowych jest oczywiście więcej. Skupiam się przede wszystkim na pracy z liniami głębokimi. Mamy konwersację grupową na Messengerze, która pozwala nam na kontakt praktycznie codziennie. Tam chwalimy się i motywujemy do pracy – każdy kto coś fajnego zdziała w ciągu dnia, pisze do reszty. A że osób w tej grupie mamy sporo, to ta konwersacja „żyje”. Wrzucamy tam też ciekawe nagrania tematyczne, biznesowe, wspieramy się.

Mamy też normalną grupę na Facebooku, gdzie dzielimy się różnymi wartościowymi materiałami. Udostępniamy tam przykładowe posty, fajne grafiki z naszymi produktami, opisy tych produktów – żeby wszystko było w jednym miejscu. To taka „grupa pigułkowa”, czyli wiedza odnośnie biznesu i oferty w pigułce.

Gdyby tego było mało to właśnie otworzyliśmy jeszcze jedną grupę dla klientów ze zniżką 15%. Dzięki temu też mają dostęp do informacji na temat produktów, dzielą się spostrzeżeniami i wrażeniami.

Pełen online.

Swojego czasu stawiałam na spotkania na żywo. Miałam bardzo gorący okres w gabinecie dietetycznym – styczeń, każdy chciał chudnąć – i postanowiłam uciąć wtedy czas spędzany na Facebooku, bo wiadomo jak to wciąga. Spotykaliśmy się wówczas nawet co tydzień całą grupą, a ja skupiłam się na rozwoju moich dziewczyn, aktualnie mam w swoim zespole również kilku panów.

A czy miałaś kiedyś moment zwątpienia w to co robisz?

Wywiad z liderem MLM - Renata Chabasińska z Forever Living Products - Blog o MLM, marketing sieciowy, network marketingW lutym pojechałam z dziećmi na narty. Widziałam wtedy spadek w punktach i Kasia, moja sponsorka, zadzwoniła żeby dowiedzieć się, co się dzieje, jakie mam w związku z tym plany. Będąc na feriach z dziećmi, po bardzo intensywnym okresie, czułam się zmęczona i faktycznie miałam takie zawahanie.

Ale już pod koniec tego urlopu stwierdziłam, że teraz albo nigdy. Wiedziałam, że jeśli odpuszczę, to później nie będzie mi się po prostu chciało tego wszystkiego odbudowywać. Postawiłam wszystko na jedną kartę.

Były jeszcze chwile, gdy z powodu jakichś zawirowań w życiu odkładałam Forever na dalszy plan, ale miałam już świadomość, że mogę. Wypracowałam stabilną pozycję i kilkutygodniowy przestój nie mógł mi zagrozić. Utwierdził mnie to firmowy wyjazd do Dubaju – fantastyczny dowód na to, że w Forever warto być.

Jak wygląda Twoja praca w Forever w kontekście dietetyki, którą zajmujesz się na co dzień? Te działania pomagają sobie, przeszkadzają?

Raczej nie rekrutuję wśród klientów, absolutnie też nie zmuszam ich do kupowania suplementów. Daję im po prostu możliwość nabycia fajnych, zaufanych produktów, ale zawsze przedstawiam również alternatywę. Nie czarujmy się, że w porównaniu do wielu suplementów z apteki czy nawet drogerii, produkty Forever mają wygórowane ceny. Idzie za tym wysoka jakość, przebadane składniki, ale nie każdy ma ochotę za to płacić i szanuję to. Chociaż tak naprawdę, gdyby przeliczyć jednostkową cenę naszych suplementów, to wcale nie są to zawrotne koszty. Niemniej zawsze wybór zostawiam klientowi.

A w jaki sposób udaje Ci się połączyć te światy: pracę jako dietetyk, pracę w Forever i wychowanie dzieci?

Na dobrą sprawę, najintensywniejszą pracę w Forever wykonałam przez te pierwsze trzy miesiące. Dochód pasywny, który z tego tytułu uzyskuję, to w bardzo dużej mierze efekt właśnie tej pracy.

Dzisiaj stawiam sobie małe cele, np. żeby codziennie zrobić coś dla tej działalności, działam w tak zwanym międzyczasie. Inna sprawa, że jestem człowiek-kalendarz. Wszystko mam rozpisane, w każdą niedzielę planuję kolejny tydzień.

Jeśli jest taka potrzeba, to zostawiam dzieciaki na godzinę w świetlicy, żeby potem móc z nimi spędzić resztę dnia. Tak naprawdę dzieci nigdy nie były dla mnie wymówką, wręcz przeciwnie – były motywacją. Jak poznałam plan biznesowy Forever i dowiedziałam się, że struktury są dziedziczne, to od razu dostałam ogromnego kopa do działania. MLM pomaga mi zabezpieczyć przyszłość moich chłopaków.

Odwiedź fanpage Renaty:

Renata Chabasińska – doradca ds. żywienia, trener personalny

 

 

 

 

Powiązane artykuły

Zastaw komentarz